Dawny Gdańsk Strona Główna Dawny Gdańsk


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  DownloadDownload

Poprzedni temat :: Następny temat
Żuławski koszmar...
Autor Wiadomość
TOMB 


Dołączył: 23 Lis 2004
Posty: 359
Wysłany: Sro Sie 22, 2007 4:29 pm   

Trochę zakręciło mi się w głowie od tej burzliwej dyskusji w poprzednich postach. Z góry zaznaczam że nie jestem lewicowym oszołomem a germanofilem jestem w stopniu umiarkowanym (jest wogóle taki stopień? :hmmm: )

Ktoś wcześniej napisał: Ci rzekomo niesamowici niemieccy gospodarze uchodząc przed Armią Czerwoną zalali Żuławy, czyli zniszczyli dorobek wielu, wielu pokoleń.
Niestety wojna nie sprzyja kształtowaniu piękna krajobrazu to po pierwsze a po drugie cofające się oddziały robią wszystko żeby utrudnić życie nacierającemu przeciwnikowi, zwłaszcza jeśli była to Armia Czerwona, której sołdaci tylko wtedy brali jeńców kiedy już byli w taki upojeniu alkoholowym że nie mogli do nich trafić.
To jak wtedy osądzić zniszczenie w pierwszych godzinach wojny w 1939 roku przez polskich saperów w Tczewie słynnego, bo bodaj najdłuższego w Europie mostu kolejowo-drogowego tamże? Przecież nic nie uzasadniało aż takiej desperacji... Nie było wiadomo jeszcze o zbrodniach dokonywanych na jeńcach czy ludności cywilnej.
Po prostu! Wojna! W obliczu własnej klęski decyduję chęć jak największego utrudnienia przeciwnikowi życia. Sentymenty idą niestety na bok.
_________________
"(...) lecz ta jedyna której strzeże
liczba najbardziej pojedyńcza
jest tutaj gdzie cię wdepczą w grunt
lub szpadlem który hardo dzwoni
tęsknocie zrobią spory dół"
 
nad stawem 
to ja


Dołączył: 09 Lis 2006
Posty: 359
Wysłany: Sro Sie 22, 2007 11:26 pm   

ruda napisał/a:
A o tym, że chałupy teraz się walą (np.Żuławki ) to decydują chyba władze? Nieprawdaż?
Decydują choćby przez zaniechanie i akceptację zaistniałej sytuacji.


nie zgadzam się z Tobą , że rząd jest winny czy też może konserwator zabytkow .
przez Zuławki można powiedzieć " przejeżdżam " od 50 lat i już w młodym wieku interesując się Zuławami widziałem te domy , domy , ktore coraz bardziej sie waliły , ale w nich mieszkali ludzie , ludzie ktorych to przecie było domostwem .
przez ostatnich 7 lat postąpiła tam ruina tek daleko , że myślę gmina nawet chodnik musiała jakoś zablokować bo ta jedna deska przy oknie coraz bardziej zagrażała " przechodniom ".
no wiem tam są znaczki PKZ , ale czy w tych domach mieszkało PKZ , nie, wtedy dyrekcja była w Zielonej Bramie .
Wiesz jeżdżąc do Gdańska z Berlina własnym pojazdem od 1983 roku probuję zwłaszcza latem wybierać drogę przez tak zwane " ziemie odzyskane " ,
poznając wioski i miasteczka o ktorych kiedyś nigdy nie słyszałem ,
ale jedno mają wspolne z naszymi Zuławami --- walące się domostwa , zagrody ,pałacyki i kiedyś przepiękne posiadłości , miejsca ktore przecie jak ktoś powiedział należące do Niemcow .
i nie zgodzę się na taką odpowiedź jednego z moich kolegow , " przecież wtedy nic nie było , na deski trzeba było składać podanie "
czy na prawdę nic tak nie było , nie było farby , nie było desek , nie było papy , nie było gwożdzi .
a może nie było chęci i to obojętnie czy tam , czy tez u nas na Zułwach .
i ciekawe , że na wisionkę czy też wtedy J 23
zawsze mają ale raz na rok na deskę to już brak ?
nie będę pisal dalej co o tych ludziach bo moja cała rodzina też jest ze wschodu ,
ale niestety moj ojciec jako pracownik PKZ w Gdańsku o 30 letnim stażu pokazał mi jak kochać przyrodę i kochać to co stare , a i mieszkanie w ktorym do dzisiaj mieszka zawsze remontował , malował , izolował , dobudowywał w miarę możliwości no i oczywiście pił jak każdy polak wodkę , ktorą do dzisiaj lubi i przy każdej imprazie rodzinnej w jego podeszłym wieku nie odrzuci , ale nie zapomniał o wygodzie i komforcie życia .
o rzeczach ktorych dużo posiadaczy tzw. " podarowanych dobr " chyba nie chcieli nawet myśleć bo przecie wtedy jabol był tańszy niż deska na wiatrownicę , bo oczywiście na tą deskę trza było 3 dni oszczędzać .
prosze mi nie mow , że to PKZ-ty winne.
rospisałem się to Ci pokaże jedno zdjęcie z moich okolic obecnie .
przepiękna stodoła zapuszczona i można powiedzieć zniszczona bo niemieckie , bo nie trzeba nic robić , bo bocianie gniazdo winne -wyobraź sobie , jaką miałem radość wyciągając ze schowka w polepie nowe dachowki AD. 1936 a było ich ok.500 .
są teraz na mojej kuchni polowej , widać na zdjeciach .
załączam też zdjęcie " właściciela " stodoły .

ruina stodoly.jpg
Plik ściągnięto 9301 raz(y) 36,23 KB

otto.schulz.jpg
Plik ściągnięto 9301 raz(y) 34,29 KB

_________________
http://www.mierzeja1945.prv.pl/
 
Voltomierz 

Dołączył: 20 Sie 2007
Posty: 7
Wysłany: Czw Sie 23, 2007 11:59 am   

Wydaje mi się, że porównanie wysadzenia tczewskiego mostu do zalania Żuław nie jest adekwatne. W mojej ocenie o ile działanie Polaków było taktyczne, nastawione na obronę (dziś wiemy, że można byłoby wysadzić dużo więcej takich mostów, gdyby tylko ocaliło to życie 6 mln obywateli polskich) o tyle decyzja Niemców była... złośliwa, w myśl zasady - po nas tylko spalona ziemia. W 45 r. Niemcy byli już świadomi swojej przegranej, Żuławy nie broniły dostępu do niczego, bo Armia Czerwona wbijała się już od dołu. Zalali, by utrudnić życie nowym mieszkańcom. Czytałem pewne opracowanie historyczne, gdzie cytowano niemieckie opinie, w których odgrażano się, że Polacy przez 100 lat nie osuszą Żuław. Zaznaczam - to jest mój pogląd, z którym można polemizować.

Ale OK, Niemcy zalali, my osuszyliśmy. Jednak kryje się we mnie niepokój - na ile dobrze system melioracji Żuław funkcjonuje? Wydaje mi się, że omawiane tu niechlujstwo obecne jest także w tej kwestii. Przydeptane i zarośnięte wały w okolicach Nowego Dworu wyglądają tak, jakby zaraz chciały się rozpaść. Starsi mieszkańcy opowiadają, jak to kiedyś w Tudze można było się myć i kąpać, taka była czysta. Dziś stoi i latem gnije.
 
Sabaoth 
Zachodni Prusak


Dołączył: 23 Kwi 2004
Posty: 11351
Wysłany: Czw Sie 23, 2007 4:01 pm   

Cytat:
W mojej ocenie o ile działanie Polaków było taktyczne, nastawione na obronę (dziś wiemy, że można byłoby wysadzić dużo więcej takich mostów, gdyby tylko ocaliło to życie 6 mln obywateli polskich) o tyle decyzja Niemców była... złośliwa, w myśl zasady - po nas tylko spalona ziemia.

Trochę więcej obiektywizmu proszę. A jeśli tak, to do czego można porównać planowe niszczenie Gdańska po jego zdobyciu?
_________________
www.danzig-online.pl
 
 
villaoliva 
Olivaer


Dołączył: 23 Wrz 2004
Posty: 3300
Wysłany: Czw Sie 23, 2007 5:48 pm   

Cytat:
decyzja Niemców była... złośliwa, w myśl zasady - po nas tylko spalona ziemia

My też mamy podobne tradycje opiewane w powieściach.
przykład: Kamieniec Podolski :wink:
_________________
Ponury Zwracacz Uwagi na Wykraczających Poza Ramy


www.staraoliwa.pl
 
ruda 
Mierzeja


Dołączyła: 24 Cze 2007
Posty: 1792
Wysłany: Czw Sie 23, 2007 6:56 pm   

Cytat:
ruda napisał:
A o tym, że chałupy teraz się walą (np.Żuławki ) to decydują chyba władze? Nieprawdaż?
Decydują choćby przez zaniechanie i akceptację zaistniałej sytuacji.

Nie miałam na myśli akurat Konserwatora Pomorskiego, zwłaszcza obecnego.
Żal mam o to, że nie stworzono warunków prawno - ekonomicznych , sprawnie funkcjonujących umożliwiającym ludziom remonty . W akcji "dwór za złotówkę" uratowano wiele zabytków, ale wiele do dziś stoi w ruinie a odebrać "właścicielom" nie bardzo można, a obarczyć odpowiedzialnością prawie niemożliwe. Choć ostatnio w Lublinie odbył się taki proces i skazano winnych zaniedbań. :==
 
 
ruda 
Mierzeja


Dołączyła: 24 Cze 2007
Posty: 1792
Wysłany: Czw Sie 23, 2007 7:09 pm   

"no wiem tam są znaczki PKZ , ................
........................prosze mi nie mow , że to PKZ-ty winne."

Na domach znajdują się tzw . "koperty" oznaczające uznanie danego obiektu za zabytek.

Znaczki, a właściwie logo PKZ się różni i wykorzystuje się go do innych celów.
Jeżeli wisiał na budynku to oznaczało własność Firmy - Zielona Brama, baza na Miałkim Szlaku, kamieniczki na Grodzkiej i Straganiarskiej.
Pozdrawiam.

PKZ znak.jpg
Plik ściągnięto 9244 raz(y) 6,38 KB

znak.jpg
Plik ściągnięto 9244 raz(y) 5,06 KB

 
 
Hochstriess 
von Hochstriess

Dołączyła: 05 Sie 2006
Posty: 834
Wysłany: Czw Sie 23, 2007 7:41 pm   

Takie znaczki zostawia sie rowniez na odrestaurowanych przez PKZ obiektach. Sama widzialam, sama pracowalam ;-)
 
nad stawem 
to ja


Dołączył: 09 Lis 2006
Posty: 359
Wysłany: Czw Sie 23, 2007 8:37 pm   

Furya napisał/a:
Takie znaczki zostawia sie rowniez na odrestaurowanych przez PKZ obiektach. Sama widzialam, sama pracowalam ;-)

tak wiem , jak już pisałem moj ojciec pracował 30 lat w PPKZ ale to dawne czasy jak się nie mylę dyrektora Polaka jeszcze zanim nie odszedł do Warszawy . i właśnie przez PKZ-ty poznałem Mierzeję , moj ojciec był przez wiele lat kierownikiem ośrodka wypoczynkowego PPKZ w Skowronkach , ale było to w latach 60-tych .
_________________
http://www.mierzeja1945.prv.pl/
 
Voltomierz 

Dołączył: 20 Sie 2007
Posty: 7
Wysłany: Pią Sie 24, 2007 10:17 am   

Sabaoth napisał/a:
Trochę więcej obiektywizmu proszę. A jeśli tak, to do czego można porównać planowe niszczenie Gdańska po jego zdobyciu?


Można tak dywagować w nieskończoność. Pewna część miłośników Szczecina postawiła swego czasu tezę, że alianci winni są brzydocie miasta, bo śmieli je... bombardować. A wystarczyło nie łamać szlabanów 1 września 1939 r. i dziś żylibyśmy gdzieś na wsi za Bugiem czy w Lwowie, a na Żuławach działałyby wzorcowe gospodarstwa rolne łykające najwyższe dotacje unijne.

A propos inżynierii społecznej na Żuławach:

Cytat:
Powojenne wysiedlenie dotychczasowych mieszkańców i osiedlenie tu Polaków oraz Ukraińców pochodzących z zupełnie różnych regionów kulturowych i rolniczych, wprowadzenie nowego systemu politycznego, nowego podziału administracyjnego całkowicie zachwiały dotychczasową strukturą regionu. Przerwana została wysoka kultura rolna i specyficzna, lokalna kultura wiejska. W miejscu sprawnie zarządzanych gospodarstw w oparciu o wiedzę zdobywaną i przekazywaną z pokolenia na pokolenie zaczęły powstawać wielkie Państwowe Gospodarstwa Rolne, organizowane według sowieckich metod, nie przystających do specyficznych warunków żuławskich. Indywidualne gospodarstwa pod obciążeniem administracyjnym i szykanami urzędniczymi nie mogły konkurować z państwowymi, dotowanymi molochami, a i kultura rolna wielu nowych mieszkańców, przesiedleńców z ubogich, a przede wszystkich odmiennych terenów rolniczych stała często na bardzo niskim poziomie.

http://holland.org.pl/art...&dzial=zul&id=3
 
Azaziz 

Dołączył: 04 Mar 2007
Posty: 24
Wysłany: Nie Sie 26, 2007 7:00 pm   

Ech, dysputy ;-) Oto 3 przykłady dewastacji świadomej lat 90'tych z moich okolic = czyli ogólnie mówiąc na południe od Malborka, przykłady można mnożyć bez końca, ale po co, rozbawiłeś mnie Voltomierz :hmmm: :co_jest:

sypanica.jpg
Plik ściągnięto 9156 raz(y) 52,67 KB

watkowice.jpg
Plik ściągnięto 9156 raz(y) 32,72 KB

jeziorno_dwor.jpg
Plik ściągnięto 9156 raz(y) 67,38 KB

 
ruda 
Mierzeja


Dołączyła: 24 Cze 2007
Posty: 1792
Wysłany: Pon Sie 27, 2007 5:49 pm   

Żuławski koszmar .
 
 
maly-cinek 
Ciekawski


Dołączył: 22 Kwi 2005
Posty: 100
Wysłany: Pon Sie 27, 2007 9:19 pm   

nie to Nasza polska rzeczywistość!!
 
rispetto 


Dołączył: 11 Sty 2004
Posty: 1585
Wysłany: Pon Sie 27, 2007 9:34 pm   

czy ten dworek z trzeciej fotki nie był jakiś czas temu wystawiony na sprzedaż?
_________________
...........................................
Pomóż Hanusi jeśli możesz
http://dzieciom.pl/5002
...........................................
 
TOMB 


Dołączył: 23 Lis 2004
Posty: 359
Wysłany: Wto Sie 28, 2007 4:14 pm   

"zaczęły powstawać wielkie Państwowe Gospodarstwa Rolne, organizowane według sowieckich metod, nie przystających do specyficznych warunków żuławskich."

Z tym stwierdzeniem też po części można polemizować. Nie biorę oczywiście w obronę bezmyślnej i odgórnej często polityki rolnej rządzącej PGRami, ale jednak....
Mój dziadek pracował do połowy lat 70 zeszłego wieku w PGRze. Nie pamiętam jak się nazywało to stanowisko... Do jego obowiązków należało monitorowanie wszystkich kanałów i innych urządzeń hydrotechnicznych na obszarze PGRu w którym pracował. Miał swój motocykl na który dostawał paliwo i kilka razy w miesiącu był wszędzie i na podstawie jego lustracji wysyłano w teren ekipy które miały za zadanie udrażniać, wycinać zarastające kanały i konserwować hydrotechnikę. Kiedy upadły PGRy już z daleka widać gdzie są kanały - rośnie tam wysoka trzcina, która jak wiadomo zatrzymuje odpływ wody. Po prostu nie ma się teraz kto tym zająć.
_________________
"(...) lecz ta jedyna której strzeże
liczba najbardziej pojedyńcza
jest tutaj gdzie cię wdepczą w grunt
lub szpadlem który hardo dzwoni
tęsknocie zrobią spory dół"
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Dawny Gdańsk Strona Główna

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template subTrail v 0.4 modified by Nasedo. adv Dawny Gdansk